Najlepsze curry rodem ze Sri Lanki

Najlepsze curry rodem ze Sri Lanki


Jedyne w swoim rodzaju. Pikantne, intensywne w smaku i zapachu. Pyszne! Curry z bakłażanem i piersią z kurczaka to idealne danie na każdą pogodę, na każdy nastrój i każdą okazję. Jest boskie! Cała nasza rodzina jest od niego uzależniona ;) A przepis pochodzi prosto ze Sri Lanki!



SKŁADNIKI:

1 pierś z kurczaka
1 bakłażan
3/4 czerwonej cebuli
2 ząbki czosnku
65g cieciorki z puszki
1/2 papryki czerwonej
400ml mleczka kokosowego
400g pomidorów krojonych
12g świeżego imbiru
1/2 cytryny
1,5 łyżeczki kurkumy
30ml oliwy z oliwek
2 płaskie łyżki curry (mieszam dwie różne ostrości)
1 płaska łyżka garam masala
1 łyżeczka kozieradki
1 łyżeczka papryki słodkiej
1/2 łyżeczki mielonej gorczycy
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne (opcjonalnie)
1/2 łyżeczki kardamonu
8-10 suszonych liści curry (lub 3-4 liści laurowych)
1 szczypta trawy cytrynowej
1 i 1/2 łyżka masła klarowanego



Bakłażana kroję w kostkę, przekładam do misy, marynuje w oliwie i kurkumie. Piekarnik rozgrzewam do 200 stopni i piekę bakłażana 15 minut.

Na petelni rozgrzewam masło klarowane. Przysmażam cebulę pokrojoną w piórka, starty korzeń imbiru i rozgnieciony czosnek. Gdy składniki się przyrumienią, wrzucam przyprawy i wszystko mieszam z tłuszczem.

Kurczaka kroję w kostkę i wrzucam na patelnie. Obtaczam go w przyprawach i tłuszczu, smażę krótko.

Dodaję paprykę pokrojoną w słupki i pomidory w puszce. Przyprawiam łyżką miodu i sokiem z połowy cytryny oraz solą i pieprzem. Dodaję bakłażana i odcedzoną cieciorkę. 

Całość zalewam mleczkiem kokosowym. Kontroluję smak, sprawdzam, czy potrzebuję którejś przyprawy więcej (zazwyczaj chodzi tu o ostrość lub słoność sosu). 

Wszystko razem dokładnie mieszam i zostawiam na małym ogniu przez 15-20 minut, aby smaki się ładnie połączyły i żeby zredukował się płyn. 

Posypuję dużą ilością posiekanej natki pietruszki lub świeżej kolendry.

Podaję z ryżem lub chlebem.

Idealnie smakują z chlebkami naan i  srilańskimi poll roti.

Zimowe Bieszczady - ścieżki spacerowe

Zimowe Bieszczady - ścieżki spacerowe




Od dziecka jestem dosłownie przeciągnięta przez większość bieszczadzkich szlaków. Mój tata uwielbia chodzić po górach, więc nie miałam wyjścia... Jakiś pierwiastek jego miłości do gór zaszczepił się we mnie. Niestety Bieszczady w lecie są już, krótko mówiąc, zadeptane. Pielgrzymki ludzi idących gęsiego z góry do dołu i na odwrót, aż głowa zaczyna boleć od ciągłego, słynnego cześć! na szlaku. Dla mnie ten obraz burzy cały klimat i musiałam jakoś uratować swój czas w Bieszczadzie.
Od kilku lat znalazłam swoją ulubioną porę roku i cyklicznie lądujemy tam w zimie!

Bieszczady między grudniem, a marcem to miejsce szczególne! Cały rok czekam na te kilka szczypiących w policzki mroźnych dni...

Na wstępie zaznaczam, że nie będzie to idealna podróż dla każdego. Po pierwsze w Bieszczadach zimą jest naprawdę zimno. Po drugie nie jedziemy tam bez odpowiednich butów - wysokich za kostkę i z dobrą, grubą podeszwą. Po trzecie proponuję wziąć ze sobą kijki trekkingowe i raki, zdecydowanie ułatwiają poruszanie się po niejednokrotnie ośnieżonych i oblodzonych ścieżkach. Po czwarte w górach nie jesteśmy w stanie przewidzieć pogody, więc jedziemy pozytywnie nastawieni bez względu na to, czy uda nam się wyjść na szlak, czy przez kilka dni będziemy siedzieć pod kocem i grać w scrabble. Tym samym proponuję zaopatrzyć się w dobrą książkę, ewentualne filmy o tematyce górskiej i na pewno kilka butelek dobrego wina - to się zawsze przyda!

Zapraszam Was na krótką podróż po bieszczadzkich ścieżkach spacerowych ;)



1. Stacja kolejowa w Starym Łupkowie

Sam dojazd tutaj to już jakaś przygoda. Droga z Nowego Łupkowa do Starego jest tragiczna, wąska i pełna dziur. Ciężko uwierzyć, że tak piękny budynek został postawiony na końcu świata. Lata swojej świetności ma za sobą, teraz jest mało znaną atrakcją turystyczną. Żaden pociąg od dawna tu nie zawitał. Opustoszały, ale nadal robiący wrażenie. Oprócz stacji, niedaleko znajduje się tunel kolejowy, który łączy Polskę i Słowację, więc można sobie urządzić małą wycieczkę do sąsiadów ;)



Stacja w Starym Łupkowie


2. Cerkiew w Łopience

Kto nie zna Łopienki? Przecież to miejsce słynne, słynnością swoją słynące! Co prawda w zimie czasami bywa nieodśnieżone, szczególnie gdy są mocniejsze opady śniegu. Zawsze to wprowadza element zaskoczenia. Tylko raz zdarzyła nam się taka sytuacja. Nawet próbowaliśmy brnąć jakiś czas pod górę. Jednak jesteśmy cienkie bolki i odpuściliśmy - śnieg był po pas. W takich ekstremalnych sytuacjach można robić aniołki na śniegu, wrzucać się w zaspy albo urządzić bitwę na śnieżki, kto tak nie robi? Szczęśliwi ludzie znajdą wyjście z każdej sytuacji!

Droga do Łopienki



Cerkiew w Łopience

3. Ścieżka spacerowa "Jeleni Skok" w Cisnej

To najmniej forsująca wyprawa. Ot krótki spacer dla wszystkich, którzy nie lubią się przemęczać. Ciężko Wam będzie wyjść tu ze swojej strefy komfortu ;) Ale i takie miejsca są ważne! Nie zawsze możemy pozwolić sobie na długie i ambitne spacery. Proponuje wersje dla leniwych, zostawcie samochód w Cisnej na parkingu i wąską drogą, zaraz za knajpą "Szynk na Zamościu", dojdziecie do ścieżki, a dalej to już prosto na wieże widokową.


Ścieżka Jeleni Skok w Cisnej


Ścieżka Jeleni Skok w Cisnej

Widok z wieży widokowej Jeleni Skok

4. Z Bereżek do schroniska Koliba

To bardziej wymagająca trasa, ale zabawa jest na całego! Obudziło się we mnie wewnętrzne dziecko, gdy co jakiś czas mogłam przeskoczyć przez strumień albo przejść wielkie powalone na ścieżce drzewo. Na koniec trafiamy do schroniska, w którym można wzmocnić się ciepłą herbatą - niestety piwa nie sprzedają, ale myślę, że każdy z nas w plecaku znajdzie miejsce na małą puszeczkę ;)


Bereżki
Bereżki

Schronisko Koliba w Bieszczadach

Schronisko Koliba

Taki zimowy bieszczadzki urlop, czasami najlepiej spędzić pod kocem z dobrą książką w dłoni. Pamiętajcie, że Bieszczady są tak samo niebezpieczne, jak każde dużo wyższe góry. Gdy za oknem kłębią się ciemne chmury, wieje silny wiatr, sypie mocny śnieg, zastanówcie się kilka razy zanim podejmiecie decyzję o wyjściu na szlak. Jeśli macie wątpliwości, zapytajcie gospodarzy u których nocujecie. Oni na pewno posłużą Wam dobrą radą i rozwieją niepewności.


Podróż przez Bieszczady

Jeśli macie jakieś pytania piszcie śmiało! Postaram się odpowiedzieć na ile potrafię :)
Prażone jabłka do szarlotki i nie tylko

Prażone jabłka do szarlotki i nie tylko



Prażone jabłka idealne do szarlotki, naleśników, drożdżówek i mięs!
Warto zrobić więcej i zachować w słoikach, żeby w każdej chwili można było szybko zrobić coś smacznego.



SKŁADNIKI:

2-3 kg jabłek (szara reneta)
1 cytryna (sok)
4 łyżki cukru


Jabłka obieram, wycinam gniazda nasienne i kroję w kostkę. Wrzucam do gara z grubym dnem i wlewam 1/3 szklanki wody i sok z cytryny. Dodaję 3 łyżki cukru. Zagotowuję, zmniejszam moc palnika do minimum. Duszę 40 minut lub do momentu aż będą szkliste.
Jabłka nie powinny być zupełnie rozgotowane, ponieważ dogotują się podczas pasteryzacji. Jeśli chcesz zrobić jabłka do szarlotki/naleśników/ryżu na już, duś je aż będą miękkie.

Umyte słoiki wyparzam w piekarniku nagrzanym do 100 stopni. Do gorących słoików przekładam ciepłą masę jabłkową i szczelnie zakręcam.

Garnek z szerokim dnem wykładam ściereczką kuchenną, układam na nim gorące słoiki i zalewam gorącą wodą (mniej więcej do 3/4 wysokości słoików). Gotuje 30 minut.

Przygotowuję ręcznik na blacie. Układam na nim gorące słoiki do góry dnem. Okrywam grubym kocem i zostawiam do ostygnięcia (trwa to kilka ładnych godzin).

Pieczony kurczak na kanapkę

Pieczony kurczak na kanapkę



Zbliża się świąteczny czas, więc będę Was dzisiaj namawiać do robienia w domowym zaciszu własnej wędliny! To prosta sprawa, nawet jeśli nie masz większych umiejętności, czy specjalnych urządzeń np. szynkowaru. Może nie będzie to tak wyszukana, owędzona wędlinka, ale ręczę za to, że będzie super smaczna. A do tego zdrowa!

SKŁADNIKI:

2 filety z kurczaka
2 gałązki rozmarynu
1/2 łyżeczki soli
1/4 szklanki oliwy z oliwek
1 saszetka suszonych pomidorów z czosnkiem i bazylią instant
3 ząbki czosnku
świeżo mielony pieprz

Oliwę mieszam z przyprawami.
Kurczaka myję, osuszam, odkrawam tłuszcz. W naczyniu żaroodpornym zalewam i nacieram marynatą z pozostałych składników. Układam gałązki rozmarynu. Szczelnie zamykam. Odstawiam do lodówki na minimum 12h.
Na godzinę przed pieczeniem, wyciągam kurczaka z lodówki. Nagrzewam piekarnik na 200 stopni (góra/dół). Piekę kurczaka pod przykryciem 30 minut (ja przykryłam naczynie folią aluminiową).
Wyciągam z piekarnika i zostawiam do ostygnięcia (daję mu odpocząć, żeby soki równo rozlały się po mięsie, żeby zachowało swoją soczystość).
Kroję na cienkie plasterki i układam na kanapce. Idealnie sprawdzi się też jako dodatek do sałatek :)

Świetnie komponuje się ze wszystkimi warzywami i sosami!



Ajwar z pieczonej papryki i cukinii

Ajwar z pieczonej papryki i cukinii




SKŁADNIKI:

1 cukinia
3 papryki
1/2 cebuli
4 ząbki czosnku
sól, pieprz, ostra papryka


Cukinie i papryki myje i osuszam ręcznikiem papierowym. Układam na patelni grillowej lub wkładam do piekarnika z funkcją grill.
Grilluje do momentu przypieczonej, ciemnej skóry, co jakiś czas zmieniając pieczoną stronę.
Gdy czuję, że warzywa są miękkie, wyciągam je i daje im 20 minut na przestudzenie.
Po tym czasie obieram skórę. Środek cukinii kroję na mniejsze części i przekładam do miski. Usuwam gniazda nasienne i nasiona z papryk, kroję w większą kostkę i dodaję do cukinii.
Cebulę kroję drobno, a ząbki czosnku przeciskam przez praskę.
Solę i pieprzę. Do smaku dodaję ostrą paprykę lub harrisę.

Wszystko razem miksuje blenderem ręcznym lub kielichowym.


Poll roti, czyli srilańskie chlebki do curry

Poll roti, czyli srilańskie chlebki do curry


Curry to jedna z moich ulubionych potraw! Uwielbiam curry za jego prostotę. Ostrość przeplatana słodyczą mleczka kokosowego... Warzywa przegryzane soczystym kawałkiem mięska... Wszystko podbite cytrusowo pachnącą kolendrą i skropione sokiem z limonki. A najbardziej lubię maczać chleb w sosie i wylizywać talerz do ostatniej kropelki! Do tego idealnie sprawdzają się srilańskie chlebki z wiórkami kokosowymi i pikantnym chilli, a przepis jest banalnie prosty!



SKŁADNIKI:

1 czerwona cebula
1 zielona papryczka chilli (opcjonalnie)
250g mąki
2-3 łyżki oliwy
50g wiórków kokosowych
1 łyżeczka soli
woda


Cebulę kroję w kosteczkę. Papryczkę siekam jak najdrobniej. Dodaję wiórki kokosowe, mąkę, sól i oliwę. Mieszam i stopniowo dolewam wodę do połączenia składników. Ciasto nie powinno być za suche ani zbyt mokre.

Smażę na rozgrzanej, suchej patelni po kilka minut z obu stron.


Pancake, czyli puchaty naleśnik

Pancake, czyli puchaty naleśnik



Rzadko mam ochotę na słodkie śniadanie, ale najdzie mnie na takie puchate naleśniczki. Z urobionym twarożkiem i domową konfiturą z pożyczki smakują wybornie!




SKŁADNIKI:

2 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 jajka
1 szklanka jogurtu greckiego
1/2 szklanki jogurtu naturalnego pitnego
70g masła
1/3 szklanki cukru pudru
1 płaska łyżeczka soli


Mąkę przesiewam, dodaję cukier puder, sól, proszek do pieczenia, jaja i jogurty. Masło kroję na drobną kostkę i dorzucam do reszty składników. Miksuję na gładką masę. Odstawiam na 30 minut.
Placuszki smażę na suchej patelni na średnim ogniu (pod przykryciem lepiej wyrosną!).

Podaję ze słodkim twarożkiem i konfiturą z porzeczki.

Copyright © Kuchnia Zakrapiana Winem , Blogger