Azjatycki kurczak kokosowo-limonkowy + test patelni tytanowej WOLL

Azjatycki kurczak kokosowo-limonkowy + test patelni tytanowej WOLL

Kurczak po azjatycku



Halko! Czy są tu entuzjaści kuchni azjatyckiej? Mam dla Was dzisiaj przepyszny autentyczny tajski przepis na mega soczystego kurczaka z kokosem, chilli i limonką. 

To pikantno-słodko-słony smak, który idealnie łączy się z ryżem lub makaronem, a do tego jest mega szybki w przygotowaniu.


Jakiś czas temu zostałam zaproszona do współpracy z firmą Patelnie-Tytanowe.pl. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić wyniki testów patelnia WOLL diamond głęboka 28cm. Uwierzcie mi, nie mogłam się doczekać, aż zacznę smażyć na tej perełce!


Patelnia posiada system click-by-click, co w moim małym mieszkaniu sprawdza się rewelacyjnie. Rączkę odpinam i chowam do szuflady, a patelnia ląduje w szafce z garnkami - nie muszę się już dłużej martwić o wystający to z lewej, to z prawej strony, uchwyt. 


Patelnia bardzo dobrze przewodzi ciepło. Super szybko się nagrzewa i utrzymuje temperaturę. Przy daniach typu stir-fry jest to bardzo ważne, ponieważ tu liczy się czas.


Patelnia jest odporna na wysokie temperatury, dzięki czemu nadaje się również do piekarnika (tak rączka też, pomimo że jest odpinana!). Kilka razy zdarzyło mi się w ten sposób odgrzewać wczorajszą pizzę, a nawet piekłam frytki z batatów zupełnie bez tłuszczu!


Do patelni nic nie przywiera, nawet przy smażeniu na małej ilości tłuszczu. Dzięki temu patelnię bardzo łatwo wyczyścić bez zbędnego szorowania lub można załadować do zmywarki. Podoba mi się to, że patelnia jest ciężka, dzięki temu jest stabilna i nie zniszczy jej pojedynczy upadek.


Jest to prawdziwa subiektywna opinia, na samym wstępie firma WOLL  zapewniła mnie, że nie boją się szczerej i krytycznej oceny, ponieważ ręczą za swój produkt i nie mają żadnych obaw. O tej pewności świadczy też 25 lat gwarancji przyznawanej na patelnie.  


Z patelni jestem bardzo zadowolona i mam nadzieje, że posłuży mi długie lata. Przy tak intensywnym gotowaniu, jak w mojej kuchni, pożegnałam już wiele świetnych patelni, jednak żadna z nich nie była tak solidnie wykonana, jak ta od firmy WOLL.


Przejdźmy teraz do przepisu. Na samą myśl, o tym kurczaku aż ślinka mi cieknie! Jeśli nie jesteś fanem mięsa, spokojnie możesz zastąpić je wędzonym tofu - jest mega pysznie !


Azjatycki kurczak kokosowo-limonkowy

przepis na 2-3 osoby

Składniki:

2 piersi z kurczaka

2 łyżki stołowe oleju roślinnego

1 szalotka, drobno posiekana

5 do 6 ząbków czosnku, rozdrobnionych

2 kawałki imbiru wielkości kciuka, cienko pokrojone w zapałki

1 świeże czerwone chili, cienko pokrojone

2 filiżanki zielonego groszku (u mnie mrożony, nie z puszki!)

2-3 liście kaffiru lub curry, 

7 do 8 brązowych pieczarek pokrojonych w plasterki

1 czerwona papryka, pokrojona w paski

duża garść świeżej bazylii

1-2 łyżki czarnego sezamu (opcjonalnie)


SOS:

2/3 szklanki mleka kokosowego

2 i 1/2 łyżki sosu rybnego

3 i 1/2 łyżki świeżego soku z limonki lub 2 łyżeczki pasty z tamaryndowca

1 i 1/2 łyżki sosu sojowego

1/3 do 1/2 łyżeczki pokruszonego suszonego chili (płatki chili)

2 łyżeczki brązowego cukru


Do serwowania:

Tajski ryż jaśminowy lub makaron



Umyj i pokrój wszystkie składniki. 

Połącz przyprawy do sosu stir-fry. Dobrze rozmieszaj, aby rozpuścić cukier. Sprawdź smak - powinien być pikantno-słono-słodki ze zbalansowanym, bogatym smakiem mleka kokosowego. Dodaj więcej soku z limonki, jeśli jest zbyt słony lub słodki.


Umieść kurczaka w misce i zalej 1/4 szklanki sosu stir-fry. Wymieszaj i odstaw. 


Rozgrzej dużą patelnię na średnio-wysokim ogniu. Dodaj olej, a następnie szalotkę, czosnek, imbir i chili. Smaż mieszając przez 1-2 minuty.


Dodaj kurczaka. Zostaw na 2 minuty, aby nabrał złotego koloru z jednej strony i obsmaż z pozostałych stron. Następnie dodaj zielony groszek i liście kaffiru lub curry. Smaż 5 do 6 minut.


Dodaj grzyby i czerwoną paprykę. Gdy wszystkie warzywa będą podsmażone zalej sosem, aby składniki były wilgotne i gotowały się na wolnym ogniu. Duś 5 minut, pamiętając że warzywa nie mogą się rozgotować.


Zmniejsz ogień do minimum i spróbuj, czy wszystko poszło zgodnie z planem. Na tym etapie zawsze możesz dodać więcej limonki lub mleczka kokosowego, sosu sojowego.


Na wierzchu posyp świeżo posiekaną bazylią i dodaj więcej świeżo posiekanego chili. Podawaj z dużą ilością tajskiego ryżu jaśminowego lub makaronu ryżowego.


kurczak po azjatycku
Kurczak po azjatycku

stir fry z kurczakiem
Kurczak z imbirem, czosnkiem i chilli

danie azjatyckie z kurczakiem
Pikantny kurczak z makaronem ryżowym

kurczak po azjatycku
Pikantny kurczak z makaronem ryżowym

Danie kuchni tajskiej
Danie kuchni tajskiej



Post jest przygotowany we współpracy z firmą www.patelnie-tytanowe.pl



Kotlety rybne

Kotlety rybne

Kotlety z ryby
Kotlety rybne


Raz na jakiś czas nachodzi mnie chęć na smak dzieciństwa, tym razem padło na kotleciki rybne. Delikatny środek i super chrupiąca skórka! W lecie podane z młodymi ziemniaczkami i mizerią. W zimie z puree ziemniaczanym i marchewką z groszkiem. Oczywiście fantastycznie sprawdzą się na kanapce lub w mini burgerach.


Składniki:

1kg filetów z okonia, dorsza lub mintaja

1 czerstwa bułka (plus szklanka mleka do namoczenia)

1 szklanka mleka lub bulionu

1 pęczek koperku

1 cebula

1 jajo

1-2 łyżeczki czosnku niedźwiedziego (opcjonalnie)

sól, pieprz do smaku

bułka tarta do panierowania

olej do smażenia


Cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć do zrumienienia.  Bułkę namoczyć w mleku, gdy będzie miękka odcisnąć. Filety umyć, osuszyć i zmielić w maszynce z cebulą i bułką. Dodać posiekany drobno koperek, sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi i jajko. Wszystko dokładnie wymieszać.

Formować kulki o podobnej wielkości.

Panierować w bułce tartej, spłaszczyć i formować kotleciki.

Smażyć na oleju na średnim ogniu, z obu stron aż będą złociście rumiane.


Podawać z ulubionymi składnikami.






Owocowe wina z polskiego Roztocza - Winiarnia Zamojska

Owocowe wina z polskiego Roztocza - Winiarnia Zamojska





Wino lodowe

Wino o tyle wyjątkowe, że fermentowane jest na zimno! Tak naprawdę jest cydrem i ma niesamowity aromat jabłek, który pobudza nasze ślinianki i powoduje, że chce się pić już teraz natychmiast! Niestety to wino jest bardziej likierem i skleja usta. Delikatne rozczarowanie dla takiego miłośnika jabłek, jak ja - kocham kwaśne jabłka! 

Niemniej jednak udało się z niego wykrzesać więcej, ale trzeba było ruszyć głową. Na blogu znajdziecie przepis na pyszny grzaniec przy użyciu tego właśnie wina. Zaskakujące, jak dobre jest w połączeniu z pomarańczą i cynamonem.

Wino gruszkowe

Nie przez przypadek znalazło się tuż pod lodowym. Zdecydowanie jest to jedno z najsłodszych win od Winiarni Zamojskiej. Jednak mocno schłodzone na pewno zasmakuje wszystkim, którzy takowe lubią i pijają często. Ja jednak zaproponuje lekko mniej słodką wersje i podsunę Wam pomysł na zmieszanie go z odrobiną gorzkiego toniku i potartymi listkami świeżej mięty - cudownie zaspokaja pragnienie! Brzmi kusząco na upalne dni ;) 

Swoją drogą wino gruszkowe wyśmienicie smakuje również w wersji grzanej, tak jak wino lodowe.

Wino wiśniowe

Ciekawe i bardzo niespójne. Pełne sprzeczności, a jednak bardzo przypadło mi do gustu. Słodycz miesza się z kwasowością wiśni. Język nam trochę drętwieje od cierpkości i delikatnie drapie nas w gardło. To jest wiśnia zamknięta w butelce! Teraz możemy cieszyć się tymi owocami nie tylko podczas upalnego lata... Od dzisiaj w lipcu będę zajadała się świeżymi wiśniami, a w grudniu popijała wieczorami wiśniowe wino z Winiarni Zamojskiej. Ten zapach! Unosi się po całym domu, gdy tylko "pyknie" nam korek... Jedno z najintensywniejszych win jakie piłam do tej pory. Na pewno do niego wrócę.

Wino rose

Zdecydowanie najmniej uraczyło mnie wino rose. Jest lżejsze niż jego poprzednicy. Jest też mniej słodkie, a nawet czuć delikatną kwasowość. Zapach bardzo płytki. Trochę szkoda, że tak niewiele mogę o nim napisać.

Wino z czarnej porzeczki

Trochę przewrotnie znalazło się na samym końcu zestawienia, bo okazało się, że jest to mój zdecydowany faworyt! Wino z czarnej porzeczki smakuje, jak soczek. Można je sączyć z największą przyjemnością dla podniebienia. Delikatne, lekko kwaśne i słodkie jednocześnie. O pięknym, głębokim zapachu. Po to wino będę sięgać najczęściej!


W takich okolicznościach przyrody wino smakuje jeszcze lepiej!












Zimowe wieczory z białym winem - to możliwe! Z cyklu (nie)winne wybory - mix sklepów

Zimowe wieczory z białym winem - to możliwe! Z cyklu (nie)winne wybory - mix sklepów



Ho ho ho! 

Gdzie ta zima? Gdzie te zaspy śniegu? Gdzie ten mróz szczypiący policzki? Mamy dwa dni do Wigilii, a za oknem leje, jak z cebra... Dni są krótkie, ciemne i ogólnie ciężko o bardziej depresyjny czas. Ocieplenie klimatu daje nam się we znaki. 

Jednak skoro nie mamy takich niskich, przeszywających do szpiku kości temperatur, to czerwone wino w kieliszku nie smakuje tak, jak powinno. 

Dlatego spieszę na ratunek! Zebrałam dla Was białe wina idealne na zimowe, ponure dni. Sprawdzą się też na świątecznym stole i na spotkania karnawałowe ze znajomymi. Niektóre z nich będą też świetnym prezentem pod choinkę ;) 

Zaczynamy!



Nie bez powodu nowozelandzki Hans Greyl pojawia się w topkach popularnych win dyskontowych. Jest to wino lekkie, aromatyczne, orzeźwiające i stosunkowo tanie. W zapachu może nie powala, jednak gdy mocniej zakręcimy kieliszkiem możemy poczuć melona tańczącego z agrestem. W smaku jest owocowe z wyraźną przewagą cytrusów. Gdzieś tam czuć gorzkość grejpfruta i słodycz marakui. 
Świetne wino na wieczór z przyjaciółmi i rodziną.

Biedronka
cena: 24,99



Jedno z moich ulubionych win z Biedronki. Proste i tanie. Nie znaczy, że złe! Czuć w nim trochę jesiennych owoców, jak jabłka i gruszki. Jest też lekko mineralne, dzięki czemu nie idzie tak bardzo do głowy. Moim zdaniem idealne, jako aperitif i do dań z ryb lub zielonych sałatek. Do kolacji wigilijnej i na Sylwestra sprawdzi się wyśmienicie. 

Biedronka
cena: 16,99



To kolejne wino ze szczepu pinot grigio, więc ponownie spotykamy się w sadach jabłkowych i gruszkowych. Tym razem zarówno smak i zapach są pełniejsze o słodsze cytrusy, takie jak limonki. Mamy tu wyraźny akcent kwiatowy. Nie przeszkadza tu też gorzkość ani kwasowość. Raczej idziemy w kierunku słodszych nut i wyraźnie głębszego smaku niż u poprzednika, dlatego może posmakować również osobom, które gustują w słodkich winach. Wprawdzie jest droższe od Uvam, ale też zdecydowanie smaczniejsze. Często można spotkać je promocji w Delikatesach Centrum za 20zł ;)

Faktoria Win
cena: 29,99



Wiem, że mało kto przepada za Chardonnay - taka już jego natura, że albo się je kocha albo nienawidzi. Ja się trochę waham i staram się od czasu do czasu sięgnąć po coś z tego szczepu.
Los Cardos to wino argentyńskie i bardzo mi ta nazwa przypadła do gustu - nie wiem, czy to zasługa Kłapouchego, który jadł osty, czy po prostu przepadam za roślinami astrowatymi ;)
Już gdy rozlałam je do kieliszka, poczułam intensywny zapach owoców z lekkimi nutami ziołowymi. W nosie jest bardzo intensywne, można powiedzieć "koi zmysły". W smaku czuć brzoskwinię, gruszkę, jabłko, trochę ananasa i innych tropikalnych owoców. To wino bardzo spójne, o zbalansowanej kwasowości i sporej mocy (aż 14,5%!!). 
Świetnie się sprawdzi do potraw z grzybów, czy tłustych ryb.

Rossmann
cena: 24,99



Faworyt z Lidla! Bardzo dobre, lekkie wino, na każdą okazję. 
Znowu przeważają owoce, jak jabłko i brzoskwinia, a w nosie czuć wyraźnie ananasa. To dobre wino w dobrej cenie - biorę pod uwagę również to, że znajdziemy je w butelkach litrowych 
i często w promocji ;)

Lidl
cena: 19,99


Na koniec coś lokalnego, bo z Krakowa! Jest to kupaż - czyli wino wieloszczepowe - o zapachu lekko kwaśnego jabłka i agrestu. Owocowe, bardzo orzeźwiające i przyjemne, gdzieś w tyle można wyczuć zapach świeżej trawy. Miesza się tu delikatna kwasowość z intensywniejszą słodyczą. Pyszne i polskie! Do tego często jest w promocji i wychodzi poniżej trzech dyszek.

Lidl
cena: 34,99




Mam nadzieję, że przekonałam Was do białych win, nawet w zimowe wieczory. 
W końcu zima ostatnio nie taka straszna, jak ją malują, a białe wino też potrafi rozgrzać ;)

Krem z dyni i kwaśnego jabłka

Krem z dyni i kwaśnego jabłka




Jeśli jesteś fanem dyni, koniecznie musisz wypróbować ten przepis! Smak jest nieoczywisty i lekko orientalny. Najlepiej smakuje z odrobiną mleczka kokosowego, ale śmietanka też się nada ;) Jesień to wyjątkowo pomarańczowy czas. Musimy się tym cieszyć, bo dni są coraz krótsze i zimniejsze. 
Ta zupka cudownie Cię rozgrzeje i sprawi, że poczujesz się lepiej !

Uwaga - jeśli gotujesz ją dla młodszych smakoszy uważaj z dodatkiem curry, z podanych składników zupa wychodzi dość ostra ;) 

Składniki podane na 2-3 porcje


 SKŁADNIKI:

350g dyni

100g jabłek (ważne by było kwaśne, u mnie szara reneta)

2 ząbki czosnku

1 płaska łyżeczka kurkumy

1 płaska łyżeczka curry

odrobina śmietanki 18% lub mleczka kokosowego

450-500 ml bulionu (warzywny lub drobiowy)

20g masła

sól, pieprz

1 granat 


Dynie i jabłka obrać i pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać masło. Mocno przysmażyć dynię. 

Dodać obrany i rozgnieciony czosnek. Po chwili wrzucić jabłka. 

Przyprawić curry, kurkumą, solą i pieprzem. 

Zalać bulionem i gotować 10-15minut. 

Zmiksować w blenderze kielichowym.

Dodać śmietankę i ewentualnie doprawić.

Podawać z ziarnkami granatu i chrupiącą bagietką.







Tagliatelle al ragù - wersja odchudzona

Tagliatelle al ragù - wersja odchudzona


Totalnie zimowy makaron to ten w wersji z wołowiną i dużą ilością oliwy, ale dzisiaj coś mniej obciążającego nasze wątroby! Sos jest pyszny i można go nazwać lekkim, w porównaniu do wersji tradycyjnej ;) Pokochają go dzieciaki i dorośli, czyli wszystkie brzuchy będą zadowolone !


 SKŁADNIKI:

1 marchewka

2 łodygi selera naciowego

1 cebula

600g mielonego mięsa z indyka

100g chudego boczku

500ml passaty pomidorowej

250-300 ml bulionu warzywnego lub drobiowego

100 ml mleka

100 ml czerwonego wina

sól i pieprz

2 liście laurowe

3 ziarenka ziela angielskiego

1 łyżeczka suszonej bazylii


Warzywa kroję w drobną kostkę.

Na patelni rozgrzewam 3 łyżki oliwy z oliwek i podsmażam cebulę ze szczyptą soli.

Gdy cebula zmięknie, dodaję czosnek, seler i marchewkę. Smażę na średnim ogniu, dopóki warzywa będą ładnie zrumienione.

Usmażone warzywa przekładam do miski.

Na rozgrzaną patelnię wrzucam pokrojony drobno boczek. Gdy wytopi się z niego tłuszcz, dodaję indyka i dwie duże szczypty soli. Przez pierwsze 5-10 minut nie mieszam mięsa, aby dobrze się zrumieniło z jednej strony (mięso może się lekko przypalić i przykleić do patelni/garnka, gdy zalejemy go płynami, wszystko się ładnie odklei). Następnie energicznie mieszam. Dorzucam przyprawy.

Dodaję warzywa i zalewam passatą pomidorową. 

Dodaję wino i czekam aż odparuje. 

Do sosu wlewam bulion i mleko. Zmniejszam ogień na minimum. Płyn musi się zredukować. Trwa to około 30 minut. Doprawiam - dodaje mnóstwo pieprzu i po troszkę soli. Można dodać też pieprzu cayenne lub płatków peperoncino

Nastawiam wodę na makaron.

Makaron gotujemy al dente.

Mieszamy z sosem i podajemy w głębokich talerzach, posypane parmezanem i natką pietruszki.


Fit sos boloński
Sos boloński w wersji fit



Domowe Pieguski

Domowe Pieguski




Na osłodę tych ponurych, mglistych dni. Na ten szary listopad. Każdy z nas kocha pieguski, chrupiące ciasteczka z czekoladą i orzechami. Dzisiaj możecie zrobić je w domu, wystarczy kilka składników i 60 minut cierpliwości ;)


SKŁADNIKI:

130g mąki pszennej
100g masła o temperaturze pokojowej
1 jajko
50g cukru
200g czekolady ciemnej
100g prażonych orzechów laskowych
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki soli

Mąkę i proszek przeciąć do miski. 
Masło pokroić na mniejsze kawałki.
Orzechy laskowe posiekać. 
Czekoladę pokroić w małą kostkę. 
Wbić jajo.
Wszystko razem wymieszać i zagnieść. 

Tak przygotowaną masę zakryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na minimum 40 minut.
Przygotować blachę, wyłożoną papierem do pieczenia. 
Odrywać po kawałku ciasta i formować kulki.
Powstałe kulki, delikatnie spłaszczyć i ułożyć na blasze, zachowując kilka centymetrów odstępu. Pod wpływem ciepła masa się rozleje i utworzą się ciasteczka.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 12 minut.