poniedziałek, 26 czerwca 2017

Bitki wołowe z sosem kurkowym





                Bitki wołowe - wymagają zdecydowanie więcej czasu spędzonego w kuchni, ale za to jak wdzięcznie się nam oddają w smaku! Szkoda, że mięso wołowe tak rzadko gości na naszych stołach, bo to naprawdę niebo dla podniebienia ;)


Przepis na 4-5 osób 

MIĘSO
2-3 łyżki oliwy z oliwek do obsmażenia mięsa
sól (do doprawienia na sam koniec duszenia)

MARYNATA
1 kg mięsa wołowego
1 cebula
0,5 szklanki wytrawnego czerwonego wina
kilka ziaren ziela angielskiego
2 gałązki świeżego rozmarynu
szczypta kuminu i słodkiej papryki
3 listki laurowe
pieprz

SOS
250 ml śmietanki 18%
1 cebula
kurki
sól
pieprz
majeranek


Mięso kroję i delikatnie rozbijam. Nacieram marynatą, dorzucam grubo pokrojoną w piórka cebulę i odstawiam na całą noc do lodówki.
Wyciągam na godzinę przed smażeniem, aby nabrało temperatury pokojowej.

Rozgrzewam patelnie z oliwą, krótko i mocno obsmażam mięso z jednej i drugiej strony.
Kawałki w ten sposób przygotowanego wołowego (wraz z resztkami marynaty) przekładam do garnka lub wyższej patelni. dolewam spory łyk czerwonego wina i przykrywam. Nastawiam na 3-4 godziny na niższym ogniu. Mniej więcej co godzinę obracam kawałki mięsa i cebulkę - ewentualnie dolewam wina.

Gdy mięsko dojrzewa, zabieram się za sos.

Cebulę obieram i kroję drobno w kostkę. Kurki myję i niedbale szatkuje. Na patelni teflonowej rozpuszczam łyżkę masła i wrzucam cebule. Gdy ta się odpowiednio przyrumieni, dorzucam kurki. Ogień nie musi być wysoki, ważne żeby się kurki lekko przysmażyły. Dolewam około dwie chochelki płynu powstałego podczas duszenia wołowego (można dolać więcej - byleby nie cały! - jeśli płynu mamy bardzo dużo - cały smak przejdzie do grzybów). Przyprawiam solą, pieprzem i majerankiem. Gdy bulion znacznie odparuje, zestawiamy patelnię z palnika. Wlewamy śmietankę - użyłam łaciatej do zup i sosów. Mieszam energicznie. Gdy śmietana połączy się z kurkami, wstawiam patelnię na palnik i na małym ogniu - ciągle mieszając - czekam aż sos złapie temperaturę.
Następnie przykrywam i na najniższej temperaturze zostawiam do zgęstnienia - około 15 minut.
Uważajcie, żeby ogień nie był  za wysoki i pamiętajcie, żeby co jakiś czas mieszać, to bardzo ważne, żeby śmietana się nie zważyła! Przecież każdy z nas chce uzyskać pysznie kremową konsystencję i smak ;)

Piętnaście minut przed końcem duszenia mięsa sprawdzam jego miękkość łyżką. Dobre jest w momencie, gdy bez większego oporu się kruszy, wtedy doprawiam solą.

Bitki podałam z kaszą jęczmienną - gotowaną z czosnkiem; wymieszałam ją z łyżką masła i garścią posiekanej natki pietruszki. Ostrzegam! Zróbcie podwójną porcję sosu, bo w połączeniu z kaszą jest wyśmienity i znika zdecydowanie za szybko!

Całość dopełniłam tradycyjną mizerią, ale świetnie się też spiszą ogórki małosolne lub kiszone ;)

Czerwone wino w lampkach i zasiadamy do obiadu. Smacznego!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz