środa, 11 października 2017

Sznycelki z szynki wieprzowej


               Wszystkie dzieci małe i duże uwielbiają sznycelki! Najlepsze prosto z patelki i jeszcze parzące w paluchy! Pod tym względem chyba już na zawsze pozostanę dzieckiem ;)
Mam dla Was dzisiaj tradycyjny, polski obiad. Pyszny w swej prostocie, atrakcyjny na każdą okazję - z ziemniakami, kaszą, do sałatki, na kanapce, z kiszonym ogórkiem. To gotujemy!



Wiele razy próbowałam swoich sił w kotletach mielonych, niestety często wychodziły ciężkie, suche i twarde. Nie miały nic wspólnego z tymi sznycelkami, które smaży mój Tata - w środku soczyste i lekkie, a z zewnątrz chrupiące. Metodą prób i błędów doszłam do wprawy i znalazłam swój złoty środek.

Gdzieś podsłuchałam, a może podpatrzyłam, że do mięsa należy dodać wody. W ten sposób zaczęłam eksperymenty z tradycyjnymi sznycelkami.
Pewnego dnia zamiast wody dodałam rosołu, który został z obiadu. To był strzał w dziesiątkę! Bulion dodaje dodatkowego aromatu i wzmacnia smak.
Mięso musi wchłonąć cały bulion - ja dodałam około 1/4 szklanki. Powinno się wyrabiać tak długo aż masa będzie gładka i "napowietrzona".

Oczywiście nie zawsze mamy pod ręką szklankę rosołu, a przecież na co dzień nie możemy sobie pozwolić na gotowanie całego gara zupy. Wtedy możemy skorzystać z takich fantastycznych produktów firmy Krakus, jak bulion warzywny lub drobiowy. Kochani, oczywiście można użyć kostki rosołowej, ale doskonale wiemy ile tam chemii, a zawartość butelki Krakusa jest ich właściwie pozbawiona!

Jeśli tylko mam czerstwą bułkę w domu to oczywiście namaczam ją w mleku, ale żeby było szybciej bardzo często zastępuję ją bułką tartą. Po dodaniu wody lub bulionu mięso jest wystarczająco nawilżone i kotleciki wychodzą miękkie i "puszyste".

Taki obiad wbrew pozorom nie jest wcale pracochłonny. Wystarczy dobrze zagospodarować czas i w 30 minut jesteśmy w stanie przygotować posiłek dla dwóch osób.
Podaję Wam składniki na 4-5 osób, pamiętajmy, że wtedy czas przygotowania wydłuża się o smażenie kolejnych sznycli.


SKŁADNIKI:

500 g mięsa mielonego z szynki wieprzowej
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
1 jajko
koperek
kilka łyżek bulionu warzywnego (u mnie Krakus)
bułka tarta
sól, pieprz, chilli
olej roślinny (do smażenia)


Na patelni rozpuszczam łyżkę masła i podsmażam cebulę pokrojoną w kostkę, do momentu aż będzie zeszklona.
Do miski z mięsem mielonym wyciskam dwa ząbki czosnku, wrzucam przestygniętą cebulę, posiekany koperek, szczyptę chilli i pieprz. Całość wyrabiam ręką. Stopniowo dodaję po łyżce bulionu warzywnego Krakus, ciągle mieszając. Gdy mięso będzie miało odpowiednio "puszystą" i gładką konsystencję, dodajemy jajo i dwie łyżki bułki tartej. Solimy ostrożnie (najlepiej skosztować mięsa, aby go dobrze doprawić), ponieważ bulion sam w sobie jest już słony.
Wyrabiamy na jednolitą masę.

Na dużym talerzu rozsypuję bułkę tartą. Z mięsa formujemy średniej wielkości kulki - proponuję przygotować sobie miseczkę z wodą i przed każdą uformowaną kulką zamaczać ręce (panierka lepiej się przylepia, a my mamy czyste ręce 😉).
Każdą mięsną kulę kładę na talerz, delikatnie spłaszczam i obsypuję bułką tartą. Formuję sznycelki i wrzucam na rozgrzany olej na patelni. Smażę na średnim ogniu około 4-5 minut z każdej strony.

Odkładam do naczynia wyłożonego ręcznikiem papierowym.

Podaję z ziemniakami i sałatką z ogórków ze słoika (domowej roboty mojej mamy).











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz