czwartek, 9 sierpnia 2018

Łosoś w pomidorach

Łosoś w pomidorach

                  Nic nas tak nie zbliża, jak spokojny posiłek po ciężkim tygodniu. Przedstawiam Wam dzisiaj pyszną kolację na ciepło. 
Gdy w upalne dni zaczyna robić się nieco chłodniej, spróbujcie się trochę porozpieszczać. Wypolerujcie kieliszki, weźcie talerze z ładnej zastawy, włączcie dobrą muzykę... Otwórzcie dobre wino, ugotujcie coś pysznego... 

Zaproście swoją drugą połówkę, weźcie dzieciaki za ręce albo sama weź się na kolację.
Celebrujcie każdą wolną chwilę, nie traćcie czasu na narzekanie, nerwy i stres. Usiądźcie na świeżym powietrzu i zróbcie parę głębokich wdechów, parę małych łyków wina, parę smacznych kęsów, parę miłych słów, parę ładnych uśmiechów... 
No proszę, jak łatwo tworzyć dobre wspomnienia... :)


                 U mnie w rodzinie to naturalny stan rzeczy. Uwielbiamy siedzieć przy jednym stole i biesiadować. Wiadome jest, że na co dzień nie ma na to czasu. Każdy jest zabiegany, każdy ma swoje sprawy, każdy w innym zakątku Świata. Ale... Gdy już zdarzy się tak, że zlatujemy się wszyscy do rodzinnego gniazda to jesteśmy razem. Gramy w gry, śpiewamy przy akompaniamencie gitar, gotujemy, jemy, pijemy - zaobserwowałam, że coraz więcej polskich rodzin przerzuca się na wino, niezmiernie mnie to cieszy - a to wszystko RAZEM ❤
Dłuuugie rozmowy, śmiechy, niejednokrotnie płacze, czasami ze szczęścia, czasami z rozgoryczenia - a co tam, czasami trzeba sobie popłakać! Uwielbiam to, uwielbiam do tego wracać, uwielbiam tam być i rozkoszować się każdą wspólną chwilą. 

Gdy zdarzyło się tak, że przyszło mi zamieszkać samej, zrobiło się cicho i pusto, długo nie mogłam sobie z tym poradzić. Bycie samej ze sobą jest trudniejsze niż życie z kimś. Trzeba się tego nauczyć, docenić, poznać siebie, gdzieś tam w środku.
Dużo z nas wiele ukrywa, dlaczego i jak to się dzieje... W końcu trzeba stawić temu czoła, wyjść ze strefy własnego komfortu, stoczyć jakąś walkę.
Wtedy zaczniemy kochać czas spędzany ze sobą samym - tak, tak też się da ;)
Można ze sobą rozmawiać, jeść ze sobą kolację, pójść ze sobą do kina, a nawet zabrać się na kawę! Wtedy Świat dopiero nabiera kolorów, uśmiechasz się do siebie, a ktoś odwzajemnia ten uśmiech i nagle wszystko jest piękniejsze i łatwiejsze. 

Rozmawiajmy ze sobą, słuchajmy się, rozwiązujmy problemy, nie zamiatajmy ich pod dywan. Bądźmy dla siebie dobrzy, jedzmy zdrowo i kolorowo, uprawiajmy sporty, cieszmy się z małych rzeczy - to takie błahe, takie oczywiste, ktoś może mi zarzucić bełkot... Proszę bardzo ;) Nikt Wam nie każe tego czytać, ani się z tym zgadzać. 

Chciałabym, żeby każda rodzina była taka, jak moja.
Chciałabym, żeby każdy zagubiony człowiek odnalazł się, tak jak ja to zrobiłam. 
Chciałabym, żeby każdy z Was miał takich wspaniałych ludzi wokół siebie; żeby czuł się zwyczajnie szczęśliwy. 
Tego Wam życzę z całego serca - nieważne, kto teraz siedzi po drugiej stronie monitora;
Jeśli będziesz szczęśliwy, jeśli ludzie wokół Ciebie będą szczęśliwi to Świat będzie spokojniejszy, piękniejszy, milszy :)



A teraz do rzeczy...


Dziś na talerzu zagości pyszny, soczysty, rozpływający się w ustach łosoś, w cudownie słodkich pomidorach, z lekko kwaśnym sosem, chrupiącym pod zębami szpinakiem i zimnymi plastrami mozzarelli. Rozkosz... Idealne danie na taki wspólny wieczór.


SKŁADNIKI:

250-300 g łososia
2 duże pomidory
1/2 soku z cytryny
1 łyżka octu jabłkowego
pęczek natki pietruszki
50 ml śmietanki 18% lub śmietanki kokosowej
50 ml passaty pomidorowej
1/2 cebuli
4 ząbki czosnku
1 łyżeczka cukru
sól morska gruboziarnista
pieprz ziołowy

świeże liście szpinaku
pokruszony ryż
świeża mozzarella


Piekarnik nagrzewam do 180 stopni (góra/dół).
Łososia kroję na pół i układam na folii aluminiowej. Nacieram solą i pieprzem. Do każdego kawałka dodaję łyżeczkę masła czosnkowego i szczelnie zawijam sakiewki. Piekę 20 minut.

Na patelni rozgrzewam kieliszek oliwy z oliwek i wrzucam cebulę pokrojoną w piórka oraz rozgnieciony czosnek . Gdy lekko się zeszklą, dorzucam drobno posiekany pęczek natki pietruszki. Wszystko razem mieszam i zalewam passatą pomidorową i dodaję łyżkę octu jabłkowego. Solę i pieprzę.
Dodaję odrobinę cukru i sok z cytryny. Wrzucam pokrojone w kostkę pomidory (ze skórką!) i zmniejszam ogień. Śmietankę mieszam z pomidorowym sosem i kilka minut podgrzewam.
Pomidory mają się tylko lekko podgrzać, tak aby nie odeszła z nich skórka.

Łososia wyciągam z piekarnika. Odwijam sakiewki i ściągam skórę.
Na talerzach mam już ułożony szpinak, mozzarele pokrojoną w plastry i rozsypany ryż.
Rybkę układam na środku i zalewam sosem.

Pamiętajcie, że to wspaniały lunch do pracy. Nawet bez podgrzewania smakuje wybornie ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz